Od słowa do obrazu
Funkcja Dekoracji w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego poddana analizie przez uczniów klas 4E i 4T na lekcji języka polskiego
Jak połączyć literaturę z malarstwem, a młodopolski dramat z nowoczesną ekspresją plastyczną? Odpowiedź na to pytanie znaleźli uczniowie klas czwartych podczas warsztatowej lekcji języka polskiego prowadzonej przez p.Paulinę Damek-Ryszkę, poświęconej "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego.
Zajęcia rozpoczęły się od uważnej lektury i analizy szczegółowych didaskaliów otwierających Akt I dramatu - Dekoracji. Młodzież analizowała opis bronowickiej chaty, zwracając uwagę na grę świateł, dominujące barwy oraz nagromadzenie przedmiotów o charakterze symbolicznym. Uczniowie dostrzegli, że u Wyspiańskiego żaden element nie jest przypadkowy – wiszące na ścianach obrazy świętych i bohaterów narodowych, biurko zasypane papierami czy stojący w kącie chochoł to znaki budujące głębsze sensy utworu.
Kluczowym punktem odniesienia dla ich rozważań stała się koncepcja „teatru ogromnego” samego Wyspiańskiego. Uczniowie dowiedzieli się, że autor "Wesela" dążył do tzw. syntezy sztuk. W jego wizji tekst literacki, gra aktorów, muzyka, światło oraz plastyka dekoracji stanowiły nierozerwalną całość. Zwykła wiejska chata miała stać się na scenie przestrzenią monumentalną – symbolem całej Polski i miejscem narodowego misterium.
Teoretyczną wiedzę przekuto zatem w praktykę. W drugiej części lekcji klasa zamieniła się w prawdziwe pracownie scenograficzne. Pracując w grupach, uczniowie tworzyli autorskie projekty plastyczne inspirowane tekstem dramatu i wizją Wyspiańskiego.
Powstały niezwykłe prace, w których młodzież starała się oddać nastrój zderzenia dwóch światów: dynamicznego, pełnego barw świata chłopów oraz statycznego, refleksyjnego świata inteligencji. Projekty zaakcentowały atmosferę półsnu i tajemnicy, udowadniając, że młodzieńcza wyobraźnia świetnie radzi sobie z trudnym językiem symboli młodopolskiego dramaturga.
Lekcja ta była doskonałym dowodem na to, że klasyka literatury wcale nie musi być nudna,
a najpełniej doświadczamy jej wtedy, gdy sami stajemy się twórcami.
a najpełniej doświadczamy jej wtedy, gdy sami stajemy się twórcami.